1 komentarz

Państwo będzie dorabiać na mandatach?

Nie przebrzmiał jeszcze na dobre temat fotoradarów i tocząca się wokół nich dyskusja, czy służą one bezpieczeństwu kierowców i pieszych, czy też doraźnemu podreperowaniu dziurawego budżetu. Tymczasem Ministerstwo Finansów szuka kolejnych źródeł wpływów i motywuje skarbówkę do częstszego nakładania… mandatów karnych na przedsiębiorców.

Jak informuje Puls Biznesu, wiceminister finansów i szef administracji podatkowej, Andrzej Parafianowicz, zalecił m.in., by urzędy i izby skarbowe „nasiliły akcje prewencyjne” wobec przedsiębiorców, którzy nie wypełniają należycie obowiązków podatkowych. Nakładanie kar finansowych na dopuszczających się wykroczeń, to zdaniem wiceministra „racjonalne wykorzystywanie środków przewidzianych w Kodeksie Karnym Skarbowym”.

W praktyce skarbówka najczęściej karze mandatami, jeśli podatnik nie złożył w terminie deklaracji podatkowej. Choć w tych przypadkach przedsiębiorcy i tak płacą podatek (jeśli z opóźnieniem, to także i odsetki), to urząd dodatkowo ma możliwość nałożenia kary. Ministerstwu zależy, by zwiększyć strumień przychodów poprzez wykorzystanie tego „przywileju”. Cytując opinię wiceministra: niedopełnienie przez podatnika obowiązków uzasadnia nałożenie na niego mandatu.

O jaką skalę wpływów toczy się gra? W ub. r. wystawiono 174,9 tys. mandatów, z tytułu których do budżetu wpłynęło blisko 40 mln złotych. Zazwyczaj grzywny wahają się w przedziale między 200 a 300 zł (średnio 227 zł). Największa nałożona w 2012 r. kara wynosiła 3200 zł. Wg danych, w ciągu roku liczba mandatów powoli spada, i to zapewne zaniepokoiło resort.

Jak więc jest z mandatami: czy wymyślono je jako instrument dyscyplinujący, czy też po to, by łatać dziurę budżetową?

Podziel się:

Komentarze

Więcej o dalszych rewelacyjnych pomysłach MF dziś tu: http://bit.ly/15hvsLc
16 lipca 2013 o godzinie 10:26 #1

Komentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*).