Zanim przeczytacie ten wpis, uprzedzamy - blog Sage, jak i inne strony naszej firmy, używają ciasteczek!

Nie będziemy mydlić oczu, że stosujemy je w celu zapewnienia "maksymalnej wygody użytkowników" :-)
- a przynajmniej nie tylko do tego...

Stosujemy je głównie dlatego, że tak jest nam (jako twórcy lub operatorowi jakieś strony) po prostu wygodnie, bo cookies zapewniają nam oraz/i/lub innym stronom i serwisom, różne przydatne dane.

O co chodzi z tymi cookies?

Wyjaśniamy więc nieco dokładniej: nowe prawo telekomunikacyjne od 22 marca (tak, tak - od dziś!) wprowadza zmiany, które administratorzy / operatorzy portali, serwisów i stron sieciowych powinni wziąć pod uwagę. Otóż ciasteczka czyli cookies, to malutkie pliki, które strony internetowe same (!) zapisują w pamięci urządzeń służących do przeglądania sieci. Zatem, podczas odwiedzania różnych stron Internetu, pojawiąją się na dyskach komputerów.

Teraz będzie najlepsze: oto z jednej strony, dzięki tym ciasteczkom, portale i strony zapamiętują preferencje i ustawienia odwiedzających, umożliwiając np. automatyczne logowanie przy kolejnych odwiedzinach czy zachowanie zawartości koszyka podczas zakupów. Z drugiej strony jednak, informacje te mogą zostać wykorzystane do śledzenia aktywności internautów w sieci, co wzbudza właśnie wiele wątpliwości co do ochrony ich prywatności. Tak przynajmniej tak jest przedstawiane przez Komisję Europejską i to, w dużym uproszczeniu, stało się impulsem do wchodzącej właśnie dziś w życie zmiany przepisów, przygotowanej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. 

A jak u nas?   

Dane z cookies (anonimowe) są zbierane zarówno do celów reklamowych, jak i statystycznych.

Niektóre pliki cookie są nam potrzebne przy dostępie do części naszych witryn. Pozwalają m.in. logowanie się czy dostęp do zamkniętych części serwisu, itp. Np. trwałe i sesyjne pliki cookie, pozwalające na zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron, pozwalają na optymalizację ich działania. Nie będziemy też ukrywać, że korzystamy z Google Analytics. A i owszem! Zresztą nie pierwsi, nie jedyni i nie ostatni :-) Dzięki temu wiemy skąd, kto i kiedy do nas zagląda i ile spędza u nas czasu oraz co go zainteresowało.

Bywają jednak i inne sposoby na użycie informacji uzyskanych z cookies. Przykładem są reklamy czy banery, działające na zasadzie tzw. retargetingu. Takie, które mogą śledzić użytkownika w sieci i zachęcać go np. do powrotu na odwiedzoną wcześniej stronę. My sami tego nie stosujemy, ale firmy - agencje interaktywne czy domy mediowe - u których wykupujemy nasze reklamy, czyli zlecamy publikację w sieci naszych treści, owszem mogą. Czy widzieliście może kiedyś polską reklamę Sage, np. naszej sezonowej promocji, na jakiejś zagranicznej stronie www? To właśnie tak działa: to nie my ją tam umieszczamy - to reklama sama podąża za użytkownikiem!  

To jednak nie koniec... Są jeszcze zewnętrzne pliki cookie, pochodzące od stron trzecich. Najlepszym przykładem są tu serwisy społecznościowe, jak Facebook, YouTube, Google+, Twitter czy różne powiązane z nimi mechanizmy, np. AddThis. Na wielu portalach i stronach, a nawet na tym blogu, znajdują się charakterystyczne ikonki takich serwisów, służące głównie do podzielenia się z innymi użytkownikami jakąś treścią, polecenia im czegoś. Zwykle są to gotowe, uniwersalne skrypty do osadzenia przez twórcę, administratora czy właściela strony - wymagane, jeśli chce się umożliwiać opcję polubienia czy przesłania czegoś innym osobom. Nie mamy sami pełnego wpływu na to, jakie pliki cookie zostaną zamieszczone przez takie wtyczki społecznościowe, gdyż są to serwisy zewnętrzne.

Na szczęście użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.

Korzystanie z naszych stron i serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia, na którym je oglądamy (komputera, tabletu, smartfona).

Zatem, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko - jeśli nie wyrażasz zgody na "ciasteczka" - zmień ustawienia swojej przeglądarki :-)

A jeśli, przy okazji, samemu masz jakąś własną stronę w sieci, czy choćby prowadzisz w Internecie jakąś działalność - np. coś "oferujesz" lub sprzedajesz, na wszelki wypadek zapoznaj się z nowymi przepisami i uprzedź, jeśli trzeba, potencjalnych gości w swym serwisie o ciasteczkach...       

Podziel się:

Komentarze

Brak komentarzy. Wyraź swoją opinię jako pierwszy!

Komentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*).